|
Powinienem zacząć od jakiejś niewinnej, zmyślonej historyjki. Na przykład o starym młynarzu, który synów miał tak głupich, że żeby wytłumaczyć im cokolwiek wprowadzał do chaty kozę, malował jeden z jej rogów na zielono, drugi na niebiesko i śpiewając coś z repertuaru Marleny Dietrich wychodził na ściernisko. Biedne chłopczyska siedziały godzinami patrząc w kozi pysk ( przepraszam - kozią twarz, jeżeli ktokolwiek ma tu jeszcze twarz to tylko to zwierzę ) i zastanawiały się nad tym co tatko chcieli im przez to powiedzieć. Dobrze by było, gdybym ni stąd ni zowąd zacytował fragment ludowej piosenki ( też przez siebie wymyślonej ). Na przykład: "Hej za lasem pole, A w polu maliny... Przydałby się jaki, Felczer medycyny... Przydałby się jaki Felczer w tej parafii Bo tu tak wesoło, Że niech to szlag trafi" Teraz wypadałoby przeprosić za mocne słowa padające w tym utworze. Ale przecież nikt się nie obraził, bo każdy wie, że lud zazwyczaj bywa dosadny. W pewnym momencie powinienem dać jakiś sygnał, że ta cała opowieść o młynarzu i malowanej kozie to aluzja. A Państwo powinni się domyślić, że tak naprawdę chodzi mi o teatrzyki kukiełkowe, w których wyspecjalizował się jeden z ministrów polskiego rządu. Nie... Nie jeden z... Szanowny Czytelnik natychmiast powinien wiedzieć, że chodzi mi o ministra finansów. Nazwiska nie powinienem wymieniać - to byłoby już zbyt wprost. Tanie, słabe, tandetne... Gdybym wszystko co wymieniłem wyżej po prostu napisał - powstałby ciekawy, inteligentny, aktualny, może trochę złośliwy i ostry satyryczny felieton. Ale nie o tym chciałem pisać... Chciałem Państwu opowiedzieć o pewnym haśle, które zobaczyłem przy wejściu do zamku w Książu. Przysięgam - nie wymyśliłem tego. Można sprawdzić. Otóż stoi tam reklama - wielka tablica polecająca usługi turystyczne. Zaczyna się od słów: "STADO OGIERÓW SKARBU PAŃSTWA zaprasza na jazdy rekreacyjne..." Nie wiem kto i kiedy wymyślił ten napis, ale wiem, że miał rację. Artur Andrus (Życie Warszawy 28.09.2002) |